Dlaczego wciąż powinniśmy uczyć chemii?

Pytanie jeszcze kilka lat temu wydawałoby się absurdalne. A kto miałby uczyć, jak nie nauczyciel w szkole? No, może oprócz nauczyciela w szkole, jeszcze korepetytor po szkole. Obecnie to pytanie z co najmniej dwóch powodów jest jak najbardziej zasadne. Pierwszy powód to rozwój sztucznej inteligencji (SI); drugi – wzrost popularności uczenia się poza regularną szkołą, bez udziału nauczycieli, realizowanego poprzez edukację domową. Powody te nie do końca zresztą są rozłączne, gdyż SI ma swój udział w tym uczeniu się poza szkołą.

Chciałbym rozpatrzyć to zagadnienie z dwóch stron.

Czy w dobie sztucznej inteligencji szkoła powinna „uczyć życia”?

Pierwszy aspekt to odpowiedź na pytanie, dlaczego w ogóle dzieci i młodzież powinni się uczyć chemii, skoro nie dość, że każdą informację można bardzo łatwo odnaleźć w Internecie, to jeszcze każdy problem może być rozwiązany przez odpowiednio zaawansowany model sztucznej inteligencji. Czy nie powinniśmy w szkole „uczyć życia”?

Czy absolwent szkoły średniej nie powinien przede wszystkim znać język angielski i może jeszcze dodatkowy język nowożytny, mieć prawo jazdy wraz z naprawdę dobrymi nawykami zachowania na drodze, umieć rzeczywiście sprawnie obsługiwać komputer, korzystać z Internetu i SI, poznać podstawy prawa, również po to, aby jak najlepiej korzystać ze swoich praw obywatelskich, pracowniczych, politycznych itd., nauczyć się korzystać z urzędów, w tym w sposób właściwy komunikować się z urzędem skarbowym (głównie poprzez wypełnianie odpowiednich formularzy), nabyć podstawową wiedzę dotyczącą przedsiębiorczości i można byłoby wymieniać jeszcze wiele kompetencji faktycznie bardzo przydatnych dorosłemu człowiekowi. Wiedza podstawowa powinna pozostać jedynie w bardzo okrojonej, szczątkowej formie, przy czym chemia, no cóż, nie jest w jej zakresie najważniejsza…

Co daje uczniom nauka chemii?

Nie chcę deprecjonować tych wszystkich aspektów edukacji, które wymieniłem przed chwilą, bo ich znaczenia nie da się przecenić. Ale nie wszystkie z nich powinny być przedmiotem troski szkoły. Część z nich to przedmiot samokształcenia młodego oraz już całkiem dorosłego człowieka. Szkoła powinna na pewno uwrażliwić młodzież na konieczność podejmowania samodzielnej odpowiedzialności za swoje wykształcenie.

Dlaczego w takim razie powinniśmy jednak pozostać przy nauczaniu młodych ludzi chemii? Co ona takiego im daje, że warto poświęcać czas i środki na jej nauczanie? Na to pytanie wybrzmiało już wiele odpowiedzi. Część z nich zwracała uwagę na praktyczny aspekt umiejętności, które uczeń uzyskuje na lekcji chemii. I jakaś część prawdy leży w takich właśnie odpowiedziach. Kiedyś chciałbym napisać właśnie o tej stronie praktycznej, przydatnej w mniej lub bardziej codziennych sytuacjach. Ale to nie jest najważniejsze.

Inna grupa odpowiedzi podaje powód równie ważny, co oczywisty. Część absolwentów będzie stosować chemię w swoim życiu zawodowym. Ten aspekt jest niezwykle ważny ‑ dla pracowników laboratoriów, farmaceutów, pracowników przemysłu chemicznego, pracowników naukowych, nauczycieli ta wiedza jest po prostu kluczowa. Nie mogą jej uzyskać w szkołach wyższych bez tego, czego nauczą się na wcześniejszych etapach edukacji. Ale pomimo ogromnej wagi właśnie tego aspektu nie chcę go dziś rozwijać.

Czy jest coś jeszcze, co zyskuje lub powinien zyskać uczeń na lekcjach chemii oprócz umiejętności przygotowania roztworu octu i soli o właściwych stężeniach, tak istotnych przy marynowaniu ogórków? Czy wiedza i umiejętności są ważne niezależnie od tego, czy będą bezpośrednio wykorzystane w pracy zawodowej? Jeżeli tak, to jaka wiedza i jakie umiejętności? Czy jest coś jeszcze oprócz wiedzy i umiejętności, co powinien przekazywać nauczyciel takiego przedmiotu, jak chemia swoim uczniom?

Uczeń powinien zyskać tyle wiedzy w szkole, aby być krytycznym odbiorcą różnorakich treści, które do niego będą trafiać w dalszym życiu. Tu ważna jest umiejętności czytania ze zrozumieniem, która jest jedną z tych umiejętności, jaką nauczanie (i uczenie się) chemii dostarcza. Bardzo ważne jest też to, iż chemia jest, a już na pewno powinna być, świetną szkołą myślenia, a przez to sposobem na rozwój intelektualny ucznia.

Ale jest coś jeszcze ważniejszego. Tym, do czego dokładać się powinny lekcje chemii to zachwyt nad światem nas otaczającym. Dla jednych uczniów to właśnie chemia okaże się tym, co będzie szczególnie rezonować w ich duszy, dla innych może biologia, fizyka czy geografia… Ale nigdy nie powinniśmy tracić okazji, aby pokazywać piękno świata, również przedstawiając piękno chemii.

Powinniśmy również kształtować podziw wobec osiągnięć myśli ludzkiej, która od najdawniejszych czasów, ale zwłaszcza począwszy od XVIII w. budowała gmach wiedzy chemicznej. Dlatego nie powinniśmy rezygnować podczas lekcji z elementów historii chemii. Nie będę tu podawał przykładów; wspomnę tylko o jednym, bo jest przyczynkiem do wskazania kolejnej, niezwykle ważnej sprawy. Wspomnę tutaj Ludwika Pasteura, który oczywiście był nie tylko chemikiem. Ważne jest, że w swoich działaniach kierował się altruizmem i chęcią bezinteresownego służenia ludziom. I pokazanie takich postaw, również na lekcji chemii, jest bardzo ważne. To wszystko mieści się w szeroko pojmowanym nauczaniu chemii.

Dlaczego chemii powinien uczyć człowiek, a nie sztuczna inteligencja?

A teraz odpowiedź na to samo pytanie z drugiej, zupełnie innej strony. Może chemia jest ważna, ale dlaczego to my, nauczyciele chemii powinniśmy uczyć chemii? Dlaczego edukacja chemiczna nie może ograniczać się do nauczania w środowisku domowym? Dlaczego chemii nie może uczyć jedynie dobry podręcznik, książka i sztuczna inteligencja? Krótka odpowiedź jest prosta: bo jesteśmy ludźmi.

Tak, w procesie nauczania nauczyciel będący człowiekiem jest kluczowy. I jest tak pomimo to, że obecnie SI świetnie rozwiązuje i tłumaczy zadania chemiczne, może odpowiadać na całkiem skomplikowane pytania i przedstawiać treści, które są bardzo przydatne do uczenia się chemii, i to w formie dostosowanej do odbiorcy – ucznia. Możliwa jest też interakcja między uczniem a SI. Odpowiedź na pytanie o rolę nauczyciela takiego, z którym uczeń ma całkiem częsty kontakt, a nie tylko z rzadka, jest istotna również w świetle wzrastającej popularności edukacji domowej (od roku 2021 do 2024 jej udział wzrósł prawie siedmiokrotnie).

I teraz ta odpowiedź, że powinniśmy nauczać chemii dlatego, że jesteśmy ludźmi, nie brzmi chyba już tak pusto, jak mogłoby się wydawać. Tylko człowiek może być dla innych ludzi wzorem, autorytetem, mentorem, aktywnym budzicielem zainteresowania i zachwytu nad światem. Tylko my – ludzie – możemy pokazać, że coś jest fascynujące, bo tylko człowiek może być zafascynowany. Tylko my – ludzie – możemy innych zarazić pasją do nauki, bo tylko człowiek może mieć pasję.

Pamiętają Państwo korepetytora dworskiego z „Syzyfowych prac” Stefana Żeromskiego – Antoniego Paluszkiewicza, który „zaraził” chłopskie dziecko – Jędrka nauką pokazując mu książki z ilustracjami zwierząt? Tylko człowiek może dokonywać takich rzeczy. Rolą nauczyciela nie jest jedynie przekazywanie uczniom wiedzy ani nawet umiejętności; to może robić sztuczna inteligencja. Tylko ty, Człowieku, tylko ty, Nauczycielu, możesz dawać uczniowi znacznie więcej. I nie rezygnuj z tego, to twoja również bardzo ważna misja, kto wie, czy nie najważniejsza.

Zostaw pierwszy komentarz